środa, 2 października 2013

Dzień 4., 5. i 6.

Niestety, bez biegania, chyba że mówimy o ogarnianiu spraw rodzaju wszelakiego. A tak serio - złapałam lenia na weekend, byłam nie w sosie. Muszę jednak właśnie weekendy zacząć wykorzystywać na solidny trening. Ostatnio przymierzam się do wznowienia regularnych treningów z Ewą - obawiam się tylko, że najszybciej uda mi się je wykonać o 21. Niestety, do wstawania o 6:00 rano, aby zrobić trening, nie umiem się przekonać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz