O ile w książce Zbyt wiele szczęścia mogliśmy losowo zaprzyjaźniać się z poszczególnymi opowiadaniami, o tyle w Za kogo ty się uważasz?
taka niechronologia i wybiórczość może zaszkodzić odbiorowi. Po raz
kolejny w przypadku tej autorki nie mamy w rękach powieści, lecz
historię, która mimo poskładania jej z krótkich prozatorskich zlepków,
tworzy spójną tematycznie całość.Główna bohaterka Rose nie przystaje do środowiska. W domu za swoje poglądy otrzymuje obiecane przez macochę Flo królewskie lanie od ojca, który goni ją wokół prostego stołu po podłodze z szarego linoleum, chyba bardziej starając się zbić swoje życiowe niepowodzenie… nie, raczej zwyczajność ubogiego życia w prowincji Ontario. To spektakl, w którym uczestniczy Rose w roli ofiary, ojciec – w roli kata i Flo – w roli obrońcy i sprawcy zarazem. Ale to nie jedyna scena przemocy – Munro przywołuje inne obrazy, m.in. pobitą córkę rzeźnika, a zaraz potem samosąd wykonany na nim samym, winnym powodu zamknięcia córki, wówczas uważanej za zgwałconą przez ojca, dziś – po prostu chorej na Heinego i Medina. To lanie rzeźnika, które sprawia, że śnieg zmienia barwę na czerwoną. Munro w swej książce ponownie kreśli świat surowy, w którym nie ma miejsca na wrażliwość, a brutalność i fałsz rozpierają się łokciami.
Ale jest to też świat lodów ananasowych i karmelowych, świat pierwszych młodzieńczych miłości, głupich sprośnych rymowanek, dzieciaków ganiających wzdłuż rzeki. Kiedy jednak zaczynamy dostrzegać w nim szczyptę sielankowości, a w naszym serca zaczyna drgać struna tęsknoty za minionym spokojnym życiem, Munro przeciera nam oczy. Opisany przez nią świat napada na nas, jest brzydki, napawa odrazą – zniechęca do poznania samego siebie, a jednocześnie wciąga niczym śmierdzące bagno. Ubliżające sobie matki, niesprawiedliwe nauczycielki, zboczeni starzy faceci, mściwa macocha, anarchistyczna szkoła, społeczność rządzona popędami i prawem silniejszego tworzą miejsce złowrogie. „Przemądrzała, niegrzeczna, nieporządna i zarozumiała” Rose – główna bohaterka – w dorosłe życie startuje z przegranej pozycji, z łatką dziwadła przypiętą do mocnego charakteru; dusi się w świecie pełnym stereotypów, uprzedzeń przeciętnych, ciężko pracujących ludzi, prosi swego narzeczonego, aby się z nią nie żenił, ma z nim córkę, romansuje z mężem innej kobiety. Przez całe swe skomplikowane życie pełne dysharmonii i błędów, kłamstwa, czasem przemocy, samotności i niezrozumienia stara się odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadała jej macocha: „Za kogo ty się uważasz?”.
Bohaterkami opowieści Munro – opowieści mówionych niespiesznie słowami nie wprost – są głównie kobiety. Te, które się pogubiły i te, które za wszelką cenę starają się odnaleźć. Kobiety raniące i kochające, mądre mądrością życiową, zawsze naznaczone doświadczeniem. Ukrywają swe uczucia za grubą zasłoną milczenia i trwają, ponieważ nie dostały od losu kolejnej szansy. Twórczość Munro zakotwicza się w mym umyśle i wiem, że niektóre opisane przez nią sytuacje pozostaną w mej pamięci na długo. Co jakiś czas odzywają się i mącą mój wewnętrzny spokój, przypominając, że w istocie zło czyha w drugim człowieku i czeka, aby zaatakować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz